wtorek, grudzień 06, 2011

Jak kupić oryginalne Chanel Coco Mademoiselle?

O te perfumy dostaję masę pytań. Są bardzo popularne, co rozumiem, bo sama je lubię, ale to też jedne z droższych perfum w sklepach. Jak kupować, żeby nie kupić podróbki?

fot. wikipedia / brownchl
Po pierwsze - odpuść sobie WSZYSTKIE aukcje, gdzie cena zbliża się do 1 zł za 1 ml. Nieważne, czy to produkt, czy tester, nikt nie będzie sprzedawać tych perfum za 1/4 ceny, bo i po co?

Po drugie - jeśli nie ma real foto, nie ma kupowania.

Po trzecie - jeśli sprzedający ma w ofercie tylko perfumy, same najpopularniejsze marki, ma ich bardzo dużo i wszystkie są w zadziwiających cenach, daruj sobie zakupy.

Po czwarte - nawet jeśli butelka na sprzedaż jest jedna, ale nietknięta, opisana jako nietrafiony prezent czy coś tam, też uważaj. Poproś o dodatkowe zdjęcia, przejrzyj historię transakcji - może to już piąta taka sama butelka perfum, wystawiona na aukcję?

Po piąte - rozważ, czy nie lepiej poszukać mniej popularnego formatu. Polecam wariant 3x20 ml, po pierwsze poręczniejszy, więc można zabierać ze sobą, po drugie - nie stłucze się. Po trzecie - nie widziałam dotąd podróbki tego wariantu (nie mówię tu o pojedynczych flakonach 20 ml, od tego trzymaj się z daleka).

6 komentarze:

saharu pisze...

dziękkuje przynajmniej wie jak uniknąć podróbki .zapraszam do siebie

Vila pisze...

Ja jakoś nei ufam na aukcjach z ta perfumą. Marzy mi się obecna limitowanka, ale 1800 dolarów, ech, nie mam skąd wziąć. :D Waham się między perfumą, a wodą perfumowaną...

monica pisze...

swietny blog na pewno zostane na dluzej :)

annlpe pisze...

Vila, nie ma czegoś takiego jak "perfuma"... Są PERFUMY -.-

4premiere pisze...

zgadzam sie z tym co piszesz:) siedze w tym interesie kupe lat i widzialam juz wiele podrobek, z ktorymi przychodza zrozpaczeni klienci, nie rozumiem jak mozna sie spodziewac oryginalu za 99 zl licytowanego od złotówki:(

Vila pisze...

Annlpe - tak, masz rację, wstyd mi teraz. Nawet sama pamiętam, jak się na ten temat kiedyś wypowiadałam. ;) Cóż, internet nie zawsze na dobre mi wychodzi, jak widać. :) Dzięki za przypomnienie, choć pewnie ciężko będzie się znów na poprawne przestawić. Ze złymi nawykami tak już jest.